Na wiosnę ruszyło nowe połączenie kolejowe z Krakowa do Pragi czeskim przewoźnikiem Leo Express.

Bezpośrednie połączenie przez Oświęcim, Bohumin i Ostrawę zajmuje 5,5 godziny jazdy.

W pociągu są cztery klasy. Bilety w najtańszej economy można upolować już za 19 złotych. Troszkę droższa jest economy plus, gdzie w cenie biletu otrzymujemy napój i przekąskę. Kolejną klasa to business, gdzie mamy dwa napoje bezalkoholowe lub jeden z procentami oraz wybraną przekąskę- kanapkę, deser lub snacki. Większy wybór jest w najwyższej kalsie- Premium, gdzie jest tylko 6 miejsc.
Do Krakowa dotarliśmy już opóźnieni z duszą na ramieniu, czy aby zdążymy na przesiadkę. Jednak czeski Leo także miał opóźnienie. Z Krakowa zamiast o 15.30 dojechaliśmy później o 22 minuty.
Od razu po starcie podszedł do nas sympatyczny kelner z pytaniami o wybór jedzenia i napojów. Zdecydowałam się na smażony camembert z pieczonymi ziemniaczkami i sosem tatarskim. To dodatkowo płatne z menu- 27 zl. Było cieple, smaczne i dość duża porcja.

Można zjeść z dość bogatego menu. Ceny są także przystępne- żurek za 6 zl czy kurczak z ryżem satay 27 zł. Kawa czy herbata, to koszt 8 czy 9 zł.

Nie ma tu wagonu restauracyjnego, posiłki są odgrzewane i przygotowywane przez kelnera w mini aneksie kuchennym między wagonami. Zamawia się ze swojego miejsca i tu dostarczane są posiłki.
W naszym wagonie business większość miejsc jest wolna. Fotele są rozkładane, skórzane i bardzo wygodne. Skład nie jest nowy, ale komfortowy. Zdecydowanie natomiast powinni popracować nad czystością. Planowe osiem minut w Krakowie, kiedy przyjeżdża z Pragi, jest zbyt krótkim czasem na doprowadzenie do porządku przed wyjazdem w drogę powrotną do stolicy Czech. Toaleta pozostawia wiele do życzenia. Szyby w oknach tak brudne, że mało co widać w drodze.

W pociągu jest prasa, przyznaję, dawno nie widziałam człowieka czytających papierową gazetę. Tu sa dostępne dzienniki, branżowe sportowe, ale wszystko po czesku.

Komunikaty wyświetlane są na ekranie po czesku, polsku i angielsku. Tak samo w magazynie pokładowym i książeczkowym menu.

Pociąg jedzie z prędkością maksymalnie 160 km/h, w miejscowości Přerov zmienia kierunek jazdy. Z ostatniego wagonu stajemy się więc pierwszym.

Po drodze puste miejsca się wypełniają.

Do Pragi pociag LE 418-PL dociera opóźniony ponad pół godziny. Dwa kroki z peronu, ko na zabytkowa fasadę dworca, aplikacja Bolt i już jedziemy za 22 zl do naszego hotelu na starówce. Zimno, pada, mam nadzieję, że pogoda sie poprawi.

Podróż czeskim przewoźnikiem Leo Express przyjemna. Zdecydowanie fajny sposób na dotarcie do Pragi.