Na Kubie dostęp do internetu jest inny, znaczy bardziej utrudniony i często zwyczajnie go brak.

Dlatego moje prześcieradła, nie są tak częste.
W Havanie mieliśmy dwa dni. Jeden luźny, na spacery po starówce, na której mieszkaliśmy a drugi cały na zwiedzaniu z Anią.
Nocny przejazd z płynącą z głośników kubańską muzyką, szampańskie nastroje i nocna Havana- adrenalina level high.






















