Dzień przerwy i start kolejnej podróży.

Tym razem jest nas dziesięć osób i lecimy do krainy wielu wysp- na Filipiny.

Po drodze całodniowe zwiedzanie Dubaju. Z wielką ochotą odwiedziłam ponownie to miasto. Dla samej pysznej jagnięciną w jemeńskiej restauracji było warto 😉
Plan zwiedzania Dubaju standardowy- marina, bazar przypraw i złota, najwyższy budynek świata Burj Khalifa i nowoczesna galeria handlowa Dubaj Mall z olbrzymim akwarium morskim w środku.
Po zarwanej w samolocie nocce, czekała nas kolejna w locie do Manilii. Samolot niestety lichy, zimno, ciasno i bez monitorów z planem podróży.
W Manilii na lotnisku nieoczekiwane spotkanie z Manikim, nie ma to jak spotkać kumpla na końcu świata!
Lot na pierwszą z wysp liniami Air Asia. Na lotnisku czekał na naszą grupę bus. Prom i kolejny bus.

W końcu po dwóch dobach w podróży dotarliśmy do miejsca docelowego- na plażę rajskiej wyspy Boracay.
Hotel przy samej wodzie, między piękną plażą najpiękniejszą na wyspie. Widoki niestety przyciągają mnóstwo turystów, zarówno Filipińczyków jak i tych z Europy. Sporo jest także gości z Korei, co widać po asortymencie w pobliskich sklepikach.

Mój ulubiony z Tajlandii sklep 7eleven, niestety nie ma wielu fajnych kosmetyków, których zakup planowałam. Są za to słodkie mango i aromatyczne mangostany.
Biały puszysty jak cukier puder piasek, wyginające się nad plażą palmy, turkusowa wodą i relaks.

Ciepło, słoneczko i zero musu. Wieczorkiem godziny masaż stóp za całe 24 zł. Tak upłynęły na odpoczynku nam trzy dni.