Raczej na odpoczynek nie mam co w sanatorium liczyć.
Na wyspanie się także. Odebrałam rozpiskę zabiegów, prawie jak lista tortur. Na pierwszy zabieg …. zaspałam, o 10.10. Jak na śniadanie o 7.45 udało mi się zejść, to wszechogarniające od kilku tygodni uczucie zimna zagoniło mnie potem do łóżka. No i ciepło zrobiło resztę. Na nic nie zdał się szybki marsz do strefy zabiegowej. Jest to z tysiąc kroków od mojego pokoju i dotarłam kilka minut po czasie. Od dziś wprowadzili w zabiegach ekektroniczny system i nie było mowy, aby zabieg się odbył. Oprócz tego przespanego, czyli mrożenia kolan, dostałam ćwiczenia na podwieszkach, okłady z żurawiny (edit. borowiny), kąpiel suchą kwasowęglową, ćwiczenia w basenie solankowym oraz laseroterapię. Wiem, że powinnam się ogarnąć i korzystać z dobrodziejstw zabiegów, jutro będę sumienniejsza, obiecuję.Dziś do sanatorium przybyła druga tura kuracjuszy, docelowo będzie nas koło 300 osób. W części zabiegowej jak w jakiejś fabryce, każdy ma w ręku dokładną rozpiskę, ruch okrutny. Niestety przerwy między zabiegami są spore, za długie na siedzenie tam na dole. Jutro zaczynam o 7 rano, to niecodzienna pora dnia dla sowy, obym znów nie zaspała. Na obiad przeniosłam się z kolegą puszystym do innego stolika, zmieniliśmy u dietetyczki rodzaj diety na lekkostrawną. Do tej opcji jest zupa mleczna na śniadanie, idealnie do wsypania mojego białka wspomagającego. Z czasowym przyjmowaniem witamin i białka też mam problemy, ciągle o czymś zapominam.Po obiedzie godzina przerwy i lasery. Wróciłam do pokoju trochę zmęczona, te odległości sanatoryjne mnie dobijają, kolana ledwo zipią. Skąd ci wszyscy seniorzy, wyprzedzającący mnie energicznie na korytarzach, mają tyle siły? Podziwiam ich.Dziś jeszcze wypad do jedynej w Ciechocinku biedronki, po ludzką wodę. W pokoju mam czajnik, ale woda w butelkach o nazwie Krystynka nie nadaje się na herbatę, zalatuje stawem i rybami. Taka żabianka, do picia ktorej nie umiem się namówić, nawet studiując jej bogaty i tak mi pewnie wskazany skład minerałów. Jutro postaram się bardziej, dziś znów jestem zmęczona i zła na siebie.