Indonezja

Środkowy Lombok

Moja przygoda z Lombokiem powoli się kończy. Jeszcze ostatnie zerknięcie okiem na tarasy ryżowe, ulice pełne skuterów i kolorowe chusty kobiet na wiejskim targu. Porównując do innych odwiedzonych wysp, Lombok jest jednym wielkim śmietnikiem. Pełno śmieci na każdym kroku, nawet w morzu okalającym wyspę.

Dzieci wszędzie są takie same

Czy to w Polsce, czy w Ameryce, czy w Azji. Dzieci są takie same. Lubią psoty, zabawę i są ciekawskie. W Indonezji do szkoły chodzą w mundurkach. Na Flores widziałam w beżowo- brązowych dzieciaki a na Lomboku wszystkie młode dziewczyny miały na głowach chusty.

Słodkie lenistwo na Gili

Kilka dni spędziłam na jednej z trzech małych wysp przy Lomboku, na Gili Meno. Zachwalana jako oaza spokoju, okazała się strzałem w dziesiątkę. Można całe dnie nic nie robić, tylko rozkoszować się widokami, kolorami i zapachami.

Batik od Sasaków

Wracając z plażowania odwiedziłam pracownię batiku, w którym swoje dzieła tworzyli ludzie z rodu Sasaków. Oczywiście nie oparłam się pokusie i kupiłam jeden do nowego pokoju. Każdy z tworzonych tu batików wymaga wielu godzin żmudnej pracy. Niektórym trzeba poświęcić kilkanaście tygodni.

Pieczona rybka w Selong Belanag

Marek, który był tu kilka razy zachwalał bardzo plażę w Selong Belanag. Wytłumaczył mi dokładnie, jak dojechać, gdzie się zatrzymać i gdzie najlepiej zjeść. Skorzystałam z porad i spędziłam miły (poza faktem przytrucia i połknięcia połowy apteczki) dzień na plaży.

Polski misjonarz na końcu świata

W Labuan Bajo od ponad czterdziestu lat żyje i z sukcesami prowadzi swoją działalność polski misjonarz z zakonu werbistów o. Stanisław Wyparło. Wśród okolicznej ludności "Ojciec Stanislawus" zyskał wielkie poważanie i szacunek. Akurat kończy budowę kolejnego kościoła.

Gorzka czekolada

Czerwone owoce drzewa kakaowca widziałam wielokrotnie na zdjęciach, na Flores udało mi się ich nawet spróbować. Wcale nie są słodkie, ani czekoladowe w smaku. Są gorzkie. Nie sądziłam jednak, że są aż takie duże.

Krąg ofiarny w Kampung Ruteng

Po powrocie do Labuan Bajo odwiedziłam tradycyjną wioskę ludu Manggarai w Kampung niedaleko Ruteng, w której ludzie żyją jak przed wiekami. W środku wsi był kamienny krąg, od którego odchodziły schodki do poszczególnych chat. Obok był też ołtarz do składania ofiar.

Na targu z pajęczynami

Znalazłam wreszcie miejsce, za wstęp do którego nie trzeba płacić. Symboliczne bilety musiałam kupić w wiosce i wspinając się na górę, z której widać pajęczynowe tarasy ryżowe. Na lokalny rynek w Ruteng trafiłam przypadkiem, byłam głodna a przy tego typu miejscach zawsze można coś kupić do jedzenia.

W drodze do Ruteng

Wyspa Flores, to nie tylko pobliska kraina waranów z Komodo, to także soczyście zielone tarasy ryżowe ułożone na kształt pajęczej sieci, wulkaniczne góry i stare osady, w których jakby się czas zatrzymał.