Gnijące ciała na cmentarzu w Trunyan
Podczas jednego z objazdów Bali zabrałam swoją grupę w wyjątkowe miejsce, na cmentarz w wiosce Trunyan, gdzie zmarli leżą pod drzewem.
Podczas jednego z objazdów Bali zabrałam swoją grupę w wyjątkowe miejsce, na cmentarz w wiosce Trunyan, gdzie zmarli leżą pod drzewem.
Jeden z ostatnich dni w Ubud spędziłam w Monkey Forest.
Leniwy czas na Gili powoli dobiegł do końca.
Po dwóch dniach dotarła do nas męska część grupy i wszyscy z zamieszkaliśmy w hotelu na skraju doliny.
Zazwyczaj wybieram loty, gdzie przesiadki są spokojne, kilka godzin.
Czy to w Polsce, czy w Ameryce, czy w Azji. Dzieci są takie same. Lubią psoty, zabawę i są ciekawskie. W Indonezji do szkoły chodzą w mundurkach. Na Flores widziałam w beżowo- brązowych dzieciaki a na Lomboku wszystkie młode dziewczyny miały na głowach chusty.
Niedaleko Ubud jest Park Ptaków i Gadów. Z powodu braku czasu zdecydowałam się tylko na ten pierwszy. Planowałam godzinną wizytę a skończyło się na czterech.
Miałam okazję obejrzeć balijskie tańce w wykonaniu młodych tancerzy przy muzyce płynącej z gamelanu. Gamelan składa się z różnorodnych gongów. Jedne zawieszone są pionowo, inne umieszczone są poziomo oraz z instrumentów strunowych.
Podczas pobytu w Ubud odwiedziłam plantacje kawy. Poznałam cały proces powstawania najdroższej kawy świata - kopi luwak, pozyskiwanej z odchodów zwierzaków. Kawa jest smaczna, dla mnie kawowego laika, o lekko kwaskowym posmaku.
Po szesnastu godzinach lotu w końcu dotarłam na Bali. Zmiana czasu, długie loty i stres podróżny zrobiły swoje. Pierwszego wieczoru padłam na łóżko jak zabita. Jeszcze następnego dnia wydawało mi się, że lecę.