Stan chronicznej podr贸偶y jest chorob膮 馃檪 ale musz臋 spr贸bowa膰 kolejny raz. Jak si臋 nie uda, nie b臋d臋 wi臋cej, obiecuj臋. Trzymajcie kciuki, abym nie musia艂a wraca膰 tym samym samolotem do Polski.

Uda艂o si臋!! Pi膮ta pr贸ba, ostatnia i mnie wypu艣cili na Bia艂oru艣 w ko艅cu.


Lot z Warszawy kr贸tki, bo tylko 50 minut. Podczas l膮dowania ju偶 zn贸w 偶a艂owa艂am, 偶e nie mam aparatu. Przy lotnisku sta艂y pi臋kne i艂uszyny i antonowy, majestatycznie i wielkie samoloty, kt贸re rzadko mo偶na zobaczy膰 na zachodzie 艣wiata. Tu nawet taki wielkolud mia艂 cztery silniki.
Na lotnisku pustki, tylko zwyczajowo taks贸wkarze. Nie skorzysta艂am z ich us艂ug i do centrum Mi艅ska pojecha艂am marszrutk膮 za 4 ruble. Pierwsza stacja busa by艂a przy metrze, ale ja wola艂am do dworca kolejowego.
Po drodze widzia艂am szerokie ulice, monumentalne budynki i olbrzymie pomniki.

I du偶o centr贸w handlowych, obstawionych autami.
Podr贸偶 z lotniska do wokza艂a ( dworca kolejowego) trwa艂a blisko godzin臋. Stamt膮d metrem na 偶etony ( 0,65 kopiejki), jedna przesiadka i by艂am niedaleko mojego hotelu.

Jet lag z USA dzia艂a, deszczowa pogoda tak偶e, po艂o偶y艂am si臋 tylko na chwil臋.
Popo艂udnie, wiecz贸r, noc i obudzi艂am si臋 przed dziewi膮t膮 drugiego dnia mojej podr贸偶y. Ma si臋 ten talent do spania 馃檪
A w hotelowej jadalni ludzie z ca艂ego 艣wiata, rozmowy po rosyjsku i angielsku. 艢niadanie zjad艂am z przystojnym Kolumbijczykiem mieszkaj膮cym na Majorce, ilustratorem ksi膮偶ek.
Pogoda za oknem nie nastraja dobrze, jet lag dzia艂a i co鈥 zn贸w wyl膮dowa艂am w 艂贸偶ku. Sk膮d we mnie taka potrzeba snu sama si臋 dziwi臋, ale spa艂am jak zabita do po艂udnia.
Uberem za 3 ruble (ok. 5 z艂) pojecha艂am do s艂ynnej knajpy Lido. Wystr贸j i charakter bardzo podobny do ukrai艅skiej Puzatej Chaty. Potrawy wybiera si臋 dowolnie, ceny niskie, du偶o dobrego jedzenia. Za kefir, zup臋 fasolkow膮, zapiekanego z warzywami i serem 艂ososia, koktajl owoc贸w i jednego nale艣nika, zap艂aci艂am 18 rubli. Z czego nale艣nik by艂 zb臋dny.
Mocno najedzona podreptalam na spacer ulicami Mi艅ska.
Zwiedzanie zako艅czy艂o si臋 po drugiej stronie przej艣cia pod szerok膮 ulic膮, w wej艣ciu do pieciopietrowego sklepu „Mi艅sk”. Na rozgrzeszenie napisz臋, 偶e pogoda zupe艂nie nie do spaceru. 艢nieg z deszczem i wiatr.
Kolejne kilka godzin zesz艂o mi wi臋c na zwiedzaniu sklepu o wygl膮dzie dawnego PSS Spo艂em.
Towaru mn贸stwo, ju偶 na pierwszym pi臋trze musia艂am wymienia膰 zielone na bia艂oruskie ruble, bo by zabrak艂o kasy w kieszeni. Ogromny wyb贸r fajnej鈥 bielizny w foczych rozmiarach. To sobie zakupi艂am to i owo.
Ca艂e pi臋tro dla dzieci, drugie dla m臋偶czyzn, trzecie kosmetyki, czwarte dla domu i ostatnie dla kobiet, albo odwrotnie. Na g贸rze ju偶 by艂am bez si艂, ka偶dy segment, w ka偶dym dziale, na ka偶dym pi臋trze obejrza艂am 馃檪
Ciemno si臋 zrobi艂o, to i koniec wycieczki na dzi艣, Uber do hostelu.

2.04.218