W Indiach widziałam dziko żyjące słonie, mnóstwo małp, upasione myszy pociągowe i wszechobecne na ulicach święte krowy. W Parku Narodowym Bandipur przy odrobinie szczęścia i wytrwałości można upolować aparatem fotograficznym tygrysa bengalskiego.

[more]
Owego szczęścia tym razem mi zabrakło.
Mocno poranny wjazd do parku nie pomógł, mimo kilku godzin tam spędzonych, żadnego z żyjących tu ponad 50 osobników nie widziałam. Udało się tylko zobaczyć świeży ślad łapy tygrysa w błocie.

Za to wszędzie trzeba było się pilnować i odganiać od złodziejskich małp.


W Parku Bandipur było za to sporo innych zwierząt.

Święte krowy..

I słonica Ganga o pięknych oczach jak z reklamy batonów bounty.

W indyjskich pociągach nocnych, którymi podróżowaliśmy, widziałam najbardziej utuczone myszy, dorodne karaluchy – pierwszą reakcją na ich widok był krzyk i zdziwienie tubylczych współpasażerów. Po znieczuleniu nawet karaluchy się do mnie uśmiechały.