Stolica mody jest atrakcyjna nie tylko dla dorosłych spragnionych elegancji, szyku i romantyzmu. Paryż oferuje najmłodszym fajne miejsca do zabawy. W pierwszym z nich- Eurodisneylandzie bawiłam się chyba lepiej, niż mój kilkuletni wtedy syn.

[more]

Zabawa z Kaczorem Donaldem

Miejsce szaleństw i zabawy z postaciami kreskówek Disneya w tle jest podzielone na krainy: Dzikiego Zachodu, Przygód, Fantazji i Odkryć.

Po parku można się poruszać specjalną westernową kolejką, to udogodnienie dla zmęczonych nóg, szczególnie tych dorosłych.

W każdym z tych miejsc nie tylko dziecko znajdzie dla siebie coś ciekawego. W prawie każdej krainie są budzące grozę górskie kolejki, sklepy z pamiątkami i liczne karuzele, place zabaw. Wszystko w scenerii z filmów Disneya.

 Każdego dnia wieczorem odbywa się parada bajkowych postaci główną ulicą parku- Main Street. Parada kończy się już po zmroku pokazem sztucznych ogni nad Zamkiem Śpiącej Królewny

W Krainie Dzikiego Zachodu bawimy się w czasach westernów, walk z groźnymi Indianami i bohaterskich kowbojów. Przejażdżka wokół Góry Grzmotów może i dorosłego przyprawić o zawał serca. Po kilku minutach moje gardło odmówiło dalszego posłuszeństwa i… umilkło przerażone siłą, z jaką wrzeszczałam, kiedy nagle obrywał się strop w kopani, czy na nasz wagonik spadały odłamki skał. Poziom adrenaliny w  moim organiźmie sprawił, ze byłam żądna dalszych podniet- do Zamku Duchów weszłam już sama, syn miał pietra.

W Krainie Fantazji same cukierkowe atrakcje dla małych dziewczynek, więc tylko kilka zdjęć i odpoczynek. Mi do gustu przypadła karuzela z filiżankami i dach nad tą atrakcją- różnej wielkości kolorowe lampiony pięknie wirowały, kiedy się otwierało nagle oczy podczas „podróży” filiżanką. Czemu ja nie jestem już dzieckiem? Tak mi się tęskniło za tymi czasami..

Syn z pogardą patrzył na te”dziewczyńskie” karuzele, ja bawiłam się przednio.

 Żeby było po równo poszliśmy do Krainy Odkryć. Tu moje dziecię szalało najdłużej. Mi na szczęście po pierwszej przejażdżce było wsio obojętne- zgubiłam swoje binokle i świat przestał być taki groźny bez nich. Te przeciążenia, nagłe skręty i spadki, prawie jak w moich snach, dobre były. Najfajniejszym punktem była Kosmiczna Góra– coś z kolejki górskiej i lotu statkiem kosmicznym. 

Kraina Przygód– no cóż, ile można się bać? Indiana Jones w kilku odsłonach.

Niezłą atrakcję zostawiliśmy sobie na koniec, niestety mój syn zostawił mnie na lodzie i musiałam sprawdzić ją sama- wysoka i niebezpiecznie wyglądająca kolejka górska- Rock’n’Roller Coaster Starring Aerosmith sprawiła, ze moje i tak zmęczone kopytka odmówiły posłuszeństwa- po krótkiej jeździe uginały się, jakby były z waty, może to ze strachu?

Piszczeć nie mogłam, więc zapierałam się jak mogłam, aby nie wyfrunąć ze swojego miejsca na kolejnym nagłym zjeździe.

Nieczynne miałam teraz gardło i nogi, ale jaka to była zabawa!

Chyba lepiej bawiłam się od mojego syna, który tylko w Krainie Odkryć był w pełni zadowolony.

Na koniec męczącego zabawowego dnia parada i fajerwerki.

Ciężko być dzieckiem i cały czas się bawić …