Drapacze chmur w Singapurze
Przez Singapur parę razy leciałam, kilkanaście lat temu też odwiedziłam, ale… wspomnienia były już zdecydowanie zamazane.
Przez Singapur parę razy leciałam, kilkanaście lat temu też odwiedziłam, ale… wspomnienia były już zdecydowanie zamazane.
Oblepiający upał i wilgotne powietrze z zapachem kwiatów, to uwielbiam. Nie lubię zmiany czasu, bo dzień jest nocą a noc dniem. Potem organizm musi się przyzwyczaić do nowych warunków a ja nie mogę od razu realizować ambitnego planu.
Po szesnastu godzinach lotu w końcu dotarłam na Bali. Zmiana czasu, długie loty i stres podróżny zrobiły swoje. Pierwszego wieczoru padłam na łóżko jak zabita. Jeszcze następnego dnia wydawało mi się, że lecę.