Nyksund, to senne miasteczko w okolicy Myre w archipelagu Vesterålen. Nazywane jest miastem duchów. Nazwa zasłużona, same dziwne osoby tam spotkałam. Wszędzie pełno kości wielorybów, szczątek łodzi i jakieś tajemne znaki rodem z obrzedów tajemniczej sekty.


[more]

Na końcu archipelagu jest miejscowość Stø, z której starym kutrem Leonora popłynęliśmy w kilkugodzinny rejs na wieloryby. Pierwotna wersja wypłynięcia na pełne morze upadła, gdyż morze tego dnia nie było zbyt przyjaźnie nastawione. Zobaczyliśmy za to szczątki wieloryba na jeden z wysepek. Olbrzymia głowa leżała na brzegu od trzech miesięcy, wkoło walały się kości, już objedzone przez ptactwo.

Smutny widok, zdecydowanie wolę żywe istoty.

Podczas tej wyprawy zodiakami (kilkuosobowymi pontonami z silnikiem) na wyspę ze szczątkami wieloryba było mi chyba najzimniej podczas całej wycieczki po Norwegii. Wiatr bez problemu przenikał przez kilka warstw ubrania i nie zważając na to, że czuję się jak lalka matrioszka, kuł swoim lodem.

Woda w morzu mimo swojego pięknego koloru nie była za ciepła. Jeżeli można mówić o jej ciepłocie- miała ok. 3 stopni. Człowiek, który by się w niej znalazł, skończyłby swoje życie w ciągu 3-4 minut.

Taka mokra trumna.