W drodze do Indonezji miałam kilkugodzinny stop w Arabii Saudyjskiej a dokładniej w Rijadzie. Wszędzie pełno kobiecych oczu. Nie całych kobiet, bo one są ukryte za czarnymi zwojami materiału.

[more]

Takie oczy obmacały mnie w oddzielnym pokoju przy przejściu przez security. Najwięcej czasu poświęciły na moje włosy.
Lotnisko wielkie,widać, że aktualnie jest rozbudowywane, z ciekawym wodospadem i drzewami rosnącymi w środku hali.

Jednak jak na tak bogaty kraj, nie prezentuje się jakoś szczególnie rewelacyjnie. Na strefie odlotów kilka sklepów bezcłowych, mnóstwo ludzi czekających, śpiących na niewygodnych krzesełkach. Toalety czyste, jednak nie pierwszej nowości.

Pasażerowie transferowi otrzymują gratis gorący dość obfity posiłek.
Można skorzystać z szybkiego bezpłatnego internetu rejestrując się na stronie lotniska i podając polski numer komórki (koniecznie z  plusem i numerem kierunkowym naszego kraju). Boarding do samolotu poprzez rękaw, mało można zobaczyć więc z zewnątrz.

Taka to moja wizyta w Arabii Saudyjskiej.